Valentin Vodnik: Mój pomnik

Kto kiedyś w przyszłości
uwierzyć mi zdoła,
że w latach posuchy
śpiewałem wesoło?

Mam płótno w kieszeni,
lecz ja się nie lękam
i w ptasim natchnieniu
rozdzwania piosenka.

Tak śpiewać bym pragnął,
jak matka uczyła,
i pieśń wywieść składną,
by dawnym wtórzyła.

Żywiły mnie razem
Lublana i Sawa,
natchnieniem mnie darzą
trzy szczyty Trzygława.

Znam szczyty Parnasu,
nie powiem nic więcej,
innego ja głosu
nie zbudzę w mej gęśli.

Znam pieśni łacińskie,
niemieckie i greckie,
lecz żyję i płonę
dla pieśni słoweńskiej.

Ni córki, ni syna
dla wiernej pamięci,
lecz każdy wspomina
i śpiewa me pieśni.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Wrocław 1973.

Valentin Vodnik: Moj spominik

Kdo rojen prihodnjih
bo meni verjel,
da v letih nerodnih
okrogle sem pel?

Ne žvenka ne cvenka,
pa bati se nič,
živí se brez plenka
o petju ko tič.

Kar mat je učila,
me mika zapét,
kar starka zložila,
jo lično posnet.

Redila me Sava,
Ljubljansko poljé,
navdale Trigláva
me snéžne kopé.

Vršáca Parnása
zgolj svojega znam,
inakega glása
iz gosli ne dam.

Latinske, helénske,
tevtónske učim,
za pevke slovénske
živim in gorim.

Ne hčere ne sina
po meni ne bo,
dovolj je spomina:
me pesmi pojó.