Niech skorzystam z tej przepięknej okazji i rozświetlę los mojej niegdysiejszej sąsiadki i dalekiej kuzynki, panny Iry. Irę znało mało ludzi, a przy tym byli to jej przejściowi znajomi. Sam miałem zaszczyt dwa razy jeść z nią kolację i otrzymać po jej jakkolwiek przedwczesnej śmierci w podarunku jej dziennik. W ten sposób ostatecznie się przekonałem, że panna Ira nie była bynajmniej nieciekawą i zamkniętą osóbką, a niespokojnym duchem, który w samotności i na wygnaniu swojego nieprzychylnego losu rozwijał własną filozofię.
Ira już od dawna lubiła kraść. Kradzież nigdy jej się nie nudziła. I nigdy nie myślała o sobie jak o złodziejce. Złodzieje byli bowiem tym samym, co kryminaliści. A do tych Ira już się nie zaliczała. Tworzyła swoją filozofię o kradzieży, filozofię M. U. J. To znaczyło: mało – użytecznie – jakościowo. Kiedy kradniesz małe przedmioty, to w gruncie rzeczy nikomu nie szkodzi. Każdy na tym świecie może stracić coś małego, a co dopiero sklepy albo wielkie markety, tam przecież mają setki małych rzeczy, i to nawet całkiem jednakowych. Kiedy kradniesz po trochu, ciężko cię złapać, a to nie jest bez znaczenia. Ira chwytała się za głowę na myśl o tych wszystkich chciwcach, którzy kradną duże przedmioty. Jak może przyjść człowiekowi na myśl, żeby ukraść telewizor?! A ci megalomani, którzy kradną samochodowy, słupy wysokiego napięcia, sprzęt do fitnessu, całe firmy, dzieci albo w ogóle ludzi, ci to dopiero coś lepszego. M., pierwsza część filozofii Iry, było wskazówką: Nie kradnij tego, czego nie możesz włożyć do kieszeni, torebki, albo pod koszulkę.
Ira nie była kleptomanką, to też trzeba zaznaczyć. Dlatego że kradła tylko rzeczy, które były użyteczne. Tyle rzeczy na tym świecie jest małych i użytecznych! Kredka do ust, karty do gry, jakaś część garderoby, książki, gwoździe… Wszystko, co kiedykolwiek ukradła, również użyła. Nie kradła biżuterii, ta w prawdzie może być mała, jednak w rzeczywistości jest bezużyteczna. Ci, którzy są chciwi biżuterii, tylko demaskują swój brak estetyki; naprawdę nie mają żadnego poczucia piękna, poprzez biżuterię chcą pochwycić coś większego, i zazwyczaj jeszcze mniej użytecznego – samochód, nowy sprzęt kuchenny, pianino albo równie chciwą kobietę. Dlatego Ira zawsze miała w myślach zasadę U.: Nie kradnij dla sportu, niech każdy skradziony przedmiot przyniesie ci korzyść i radość. Jeśli cię przyłapią na kradzieży użytecznego przedmiotu, możesz się powołać na zasadę U. w praktyce: Musiałam to ukraść, przykro mi, ale bardzo tego potrzebowałam.
Specjalnie opracowana była wskazówka J., ostatni człon w łańcuchu M. U. J. J jak jakość: Kiedy kradniesz, kradnij jakościowy towar. Jeśli istnieje więcej jednakowych wyrobów różnych marek, ukradnij najlepszy. Przecież również wtedy, kiedy coś kupujesz, nigdy nie mówisz sprzedawczyni: „Proszę mi dać jakąś koszulkę, która już wyszła z mody”, albo” „Czy ma pani może litr tłustego mleka, które już lekko kwaśnieje?” Jeśli na przykład kradniesz papierosy, ukradnij najlepsze, te, które najchętniej palisz. Nigdy nie chwytaj pierwszej paczki, która wpadnie ci w ręce tylko dlatego, że nadarzyła się dobra okazja – okazja bowiem czyni złodzieja! I jeśli już cię przyłapią, godniej jest być zawstydzoną z powodu kradzieży perfum uznanej marki, a nie dlatego, że wrzuciłaś do kieszeni buteleczkę taniej i śmierdzącej wody kolońskiej. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że sprzedawcy najbardziej mają im za złe sposób kradzieży. Kiedy mówią wam: I po co pani było kraść te baterie, przecież są całkiem tanie i szybko się wyczerpią, jesteście ugotowani. Nie jesteście tylko niezdarni, ale też obelżywi w stosunku do sprzedawców i sklepu, krótko mówiąc bez klasy. Nic dziwnego, jeśli wezwą policję. Być może wasze nazwisko skończy w policyjnej kartotece – z powodu jakichś rzeczywiście nic nie wartych baterii!
Ira miała kartotekę na policji, ale nie z powodu kradzieży. Dotychczas przyłapali ją na kradzieży zaledwie trzy albo cztery razy, ale o tym wiedziała tylko ona. Zawsze się wykręciła, jakby chodziło o pomyłkę, nie o kradzież.
Nazwisko Iry było w kartotece dlatego, że kiedyś przejechała kogoś na śmierć, nikt nie wie na pewno, kogo walnęła, słyszało się, że chodziło o jakąś wielką szychę. Ciężko powiedzieć, kiedy dokładnie to się stało, bo nie znosiła o tym opowiadać. Irytowało ją, gdy niektórzy jej najbliżsi znajomi wiązali kradzież z tym nieszczęśliwym śmiertelnym wypadkiem. Bo Ira kradła już wcześniej, jak powiedziano, już od dzieciństwa. Prawdą jest, że po wypadku i niezliczonych przesłuchaniach jakiś czas nie kradła, było to zbyt niebezpieczne i wydawało jej się, że wszyscy mają ją na oku. Może kilka miesięcy albo nawet lat nie było wiadomo, czy będzie siedziała czy nie. W końcu straciła nerwy i na ostatnim przesłuchaniu darła, że to, iż nieszczęśliwie i całkiem niezamierzenie przejechała na śmierć, jest duże, bezużyteczne i bezwartościowe. Sąd uznał ją za winną – wiecie, okoliczności, świadkowie, prędkość, rozbity samochód – ale Ira była przekonana, że tylko dlatego, że odważyła się głośno i otwarcie powiedzieć państwu w twarz, co myśli. Później siedziała, może trzy lata, a gdy wyszła, stała się bardzo samotna. Najbliżsi znajomi mówią, że później nie miała już stosunków płciowych. Oczywiście również tego faktu nie powinno się mieszać z naturalną, tak zwaną wrodzoną chęcią kradzieży. Ira siedziała w więzieniu z powodu swojej filozofii M. U. J.
Następstwa swoich przekonań politycznych odczuwała jeszcze długo, krótko mówiąc do końca swoich samotnych dni. Ponieważ żyła z groźbą wieloletniej kary w zawieszeniu, musiała być ostrożna, zwłaszcza przy kradzieży. A opierać się mogła tylko na swojej szlachetnej filozofii.
Przekład: Tomasz Łukaszewicz
Naj izkoristim to prelepo priložnost in osvetlim usodo svoje nekdanje sosede in sestrične v petem kolenu, gospodične Ire. Iro je poznalo le malo ljudi, pa še ti so bili le njeni bežni znanci. Sam sem imel čast dvakrat večerjati z njo in po njeni vsekakor prerani smrti dobiti v dar njen dnevnik. Tako sem se dokončno prepričal, da gospodična Ira nikakor ni bila nezanimiva in zaprta osebica, temveč nemiren duh, ki je v samoti in pregnanstvu svoje nenaklonjene usode razvijal samosvojo filozofijo.
Ira je že od nekdaj rada kradla. Nikoli se ni naveličala krasti. In nikoli ni razmišljala o sebi kot o tatici. Tatovi so bili namreč isti kot kriminalci. Mednje pa Ira že ni sodila.
Oblikovala si je svojo filozofijo o kraji, filozofijo M. U. K. To je pomenilo: majhno – uporabno – kakovostno. Če kradeš majhne predmete, to pravzaprav nikomur ne škodi. Vsakdo na tem svetu lahko pogreši kaj malega, kaj šele trgovine ali velikanski diskonti, tam imajo vendar na stotine majhnih stvari, in to celo povsem enakih. Če kradeš na majhno, te težko zalotijo, kar pa ni nepomembno. Ira je zmajevala z glavo nad požrešneži, ki kradejo velike predmete. Le kako človeku pride na misel, da ukrade televizor?! Pa tisti megalomani, ki kradejo avtomobile, transformatorske postaje, opremo za fitness, cele firme, otroke ali ljudi nasploh, ti so šele nekaj boljšega. M., prvi del Irine filozofije, je bilo vodilo: Ne kradi tistega, česar ne moreš spraviti v žep, torbo ali za srajco.
Ira ni bila kleptomanka, to je tudi treba omeniti. Zato ker je kradla samo reči, ki so bile uporabne. Toliko reči na tem svetu je majhnih in uporabnih! Črtalo za ustnice, igralne karte, kakšen kos garderobe, knjige, žeblji ... Vse, kar je kadar koli ukradla, je tudi uporabila. Ni kradla nakita, ta je res lahko majhen, vendar je v resnici neuporaben. Tisti, ki so požrešni na nakit, se samo sprenevedajo, da jim je kaj mar estetike; v resnici nimajo nobenega občutka za ličnost, z nakitom si hočejo prigrabiti nekaj večjega, in ponavadi še manj uporabnega – avto, novo kuhinjsko opremo, klavir ali ravno tako požrešno žensko. Zato je Ira vedno imela v mislih načelo U.: Ne kradi v tri dni, vsak ukraden predmet naj ti bo v korist in veselje. Če te zalotijo pri kraji uporabne reči, se lahko sklicuješ na načelo U. v praksi: To sem morala ukrasti, žal mi je, a to sem nujno potrebovala.
Posebno izdelano pa je bilo vodilo K., zadnji člen v verigi M. U. K. K. za kakovost: Če kradeš, kradi kakovostno blago. Če obstaja več enakih proizvodov različnih znamk, ukradi najboljšega. Saj tudi takrat, ko kaj kupuješ, prodajalki nikoli ne rečeš: »Dajte mi kakšno srajco, ki je že čisto iz mode,« ali: »Imate morda kak liter mastnega mleka, ki se že rahlo kisa?« Če na primer, kradeš cigarete, ukradi najboljše, tiste, ki jih najraje kadiš. Nikar ne izmakni prve škatle, ki ti pride pod roko, samo zato, ker je bila priložnost ugodna – prilika namreč dela tatu! In če te zalotijo, je že bolj dostojanstveno, če si osramočena zaradi kraje parfuma priznane znamke, ne pa zato, ker si spustila v žep stekleničko cenene in smrdljive kolonjske vodice. Ljudje se sploh ne zavedajo, da jim prodajalci najbolj zamerijo način kraje. Če vam rečejo: Le kaj vam je bilo treba krasti te baterije, saj so čisto poceni in hitro crknejo, potem ste pečeni. Niste le nespretni, temveč tudi žaljivi do prodajalcev in trgovine in tako rekoč brez stila. Nič čudnega ne bo, če bodo poklicali policijo. Morda bo vaše ime končalo v policijski kartoteki – zaradi nekih zares ničvrednih baterij!
Ira je imela kartoteko na policiji, a ne zaradi kraje. Dotlej so jo pri kraji zalotili le trikrat ali štirikrat, a to je vedela le ona. Vedno se je izgovorila, kot da je šlo za pomoto, ne za krajo.
Irino ime je bilo v kartoteki zato, ker je nekoč nekoga povozila do smrti, nihče ne ve dobro, koga je ruknila, šušljalo pa se je, da je šlo za neko veliko živino. Težko je reči, kdaj natančno se je to zgodilo, ker ni marala nikomur pripovedovati o tem. Jezilo jo je, ker so nekateri njeni najbližji znanci slo po kraji povezovali s tistim nesrečnim smrtnim primerom. Ira je vendar kradla že prej, kot je bilo rečeno, že od malih nog! Res pa je, da po nesreči in neštetih zaslišanjih nekaj časa ni kradla, prenevarno je bilo in zdelo se ji je, da jo imajo vsi na očeh. Menda kar nekaj mesecev ali celo let ni bilo jasno, ali bo sedela ali ne. Nazadnje pa je izgubila živce in je na zadnjem zaslišanju tulila, da je bilo vendar tisto, kar je po nesreči in čisto nehote povozila do smrti, veliko, neuporabno in nekakovostno! Sodišče jo je spoznalo za krivo – saj veste, okoliščine, priče, hitrost, stolčen avto pa te stvari – toda Ira je bila prepričana, da samo zato, ker si je upala na glas in javno povedati državi v obraz, kaj si misli. Potem je sedela, menda tri leta, in ko je prišla iz aresta, se je zelo osamila. Najbližji znanci pravijo, da potem ni imela več spolnih odnosov. Seveda pa tudi tega dejstva ne gre mešati s pristnim, tako rekoč vrojenim veseljem do kraje. Ira je sedela v arestu zaradi svoje filozofije M. U. K.
Posledice svojega političnega prepričanja je še dolgo čutila, tako rekoč do konca samotnih dni življenja. Ker je živela z grožnjo več let pogojne kazni, je morala biti previdna, zlasti pri kraji. Opirala pa se je lahko le na svojo žlahtno filozofijo.