France Prešeren: Wieniec sonetów

1

Poeta twój Słoweńcom nowy wieniec wije.
Piętnaście w nim sonetów ze sobą się splata,
zanim finał – pieśń trzykroć innymi skrzydlata,
wszystkie razem w harmonii zwiąże i ukryje.

Z niego wypływa, z niego jak ze źródła pije
po jednym tylko wierszu, lecz żadna to strata,
bo każdy nowy sonet z poprzedniego wzlata,
i oto tak w sonetów wieńcu pieśniarz żyje.

Wszystkie myśli z tej jednej idą niewstrzymanie,
a gdy nocą na chwilę myśląc zadrzemałem,
budzę się, skoro zorza po nocy nastanie.

Tyś jest właśnie mojego żywota finałem.
On głosić będzie dalej, gdy mnie już nie stanie,
ranionej duszy pamięć i twoją wraz chwałę.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

France Prešeren: Sonetni venec

1

Poet tvoj nov Slovencam venec vije,
'z petnájst sonetov ti takó ga spleta,
de "magistrale", pesem trikrat péta,
vseh drugih skupej veže harmonije.

Iz njega 'zvira, vanjga se spet zlije
po vrsti pesem vsacega soneta;
prihodnja v prednje koncu je začeta;
enak je pevec vencu poezije:

vse misli 'zvirajo 'z ljubezni ene,
in kjer ponoči v spanji so zastale,
zbudé se, ko spet zarja noč prežene.

Ti si življenja moj'ga magistrale,
glasil se 'z njega, ko ne bo več mene,
ran mojih bo spomin in tvoje hvale.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-01.asp

2

Ranionej duszy pamięć i twoją wraz chwałę
głosić będzie Słoweńcom w przyszłej świata wiośnie,
gdy na wczesnej mogile mojej mech porośnie,
w nim spać będą na wieki cierpienia wytrwałe.

Dziewczęta jak ty dumne i zarozumiałe,
gdy usłyszą tej pieśni dźwięk brzmiący rozgłośnie,
zrzucą z serca żelazne kajdany miłośnie
i bardziej czułe będą, i w czułości stałe.

Nastaną dla Kraińców pogodniejsze lata
i łaskawiej zabłyśnie światło gwiazd wspaniałe,
a pieśni jeszcze słodziej będą w niebo wzlatać.

Jednak może przetrwają moje pieśni małe,
w innych, odległych czasach, wśród nowego świata
imię twe głosić będą, dzieje serca całe.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

2

Ran mojih bo spomin in tvoje hvale
glasil Slovencam se prihodnje čase,
ko mi na zgodnjem grobu mah porase,
v njem zdanje bodo bolečine spale.

Prevzetne, kakor ti dekleta zale,
ko bodo slišale teh pesem gláse;
srca železne djale preč opase,
zvestó ljubezen bodo bolj spoštvále.

Vremena bodo Kranjcam se zjasnile,
jim milši zvezde, kakor zdéj sijale,
jim pesmi bolj sloveče se glasile;

vender té bodo morebit ostale
med njimi, ker njih poezije mile
iz sŕca svoje so kali pognale.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-02.asp

3

Imię twe głosić będą, dzieje serca całe,
a serce bólu swego już zmilczeć nie może
i jestem jak poeta ten, co Lenorze
poświęcił strofy wdzięki opiewając białe.

I choć usta tłumiły wyznania nieśmiałe,
jej wdzięki zamroczyły mu młodości zorze,
a nadziei nie mając żadnej ku podporze,
potajemnie swej pieśni zwierzał się wytrwałej.

W sercu mym nie ucicha ogień pożądania
i choć zachęty z twego spojrzenia nie piję,
lek, by ciebie nie zrazić, spowiedzi mi wzbrania,

te gorycz, jakiej serce nie znało niczyje
i skrywane cierpienia tylko pieśń odsłania,
mokre od łez różyczki – moje poezyje.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

3

Iz sŕca svoje so kali pognale,
ki bolečin molčati delj ne more;
enak sem pevcu, ki je Leonore
pel Estijanke imenitne hvale.

Des' od ljubezni usta so molčale,
ki mu mračila je mladosti zore,
ki v upu nič imela ni podpore,
skrivéj so pesmi jo razodevále.

Željá se ogenj v meni ne poleže,
des' upa tvoj pogled v srce ne vlije,
strah razžalíti te mi jezik veže.

Bridkost, k' od nje srce več ne počije,
odkrivajo njegove skrivne teže
mokrócvetéče rožce poezije.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-03.asp

4

Mokre od łez różyczki – moje poezyje
odsłaniają to wszystko, co się w sercu skrywa,
serce moje się stało jak ogród i niwa,
gdzie miłość idąc hojne sieje elegije.

A słońcem ich – ty jesteś! Światło w okna bije,
lecz w oknie domu twego pustka nieżyczliwa.
NA spacerach, w teatrze i wszędzie, gdzie bywasz,
i tam, gdzie rój tancerzy przy tobie się wije.

ileż razy po mieście pędzę na wyprzody,
by ujrzeć choć z oddali twarz twoją i szyję,
lecz ulica mi skrywa obraz twej urody.

I znowu w samotności bezsilnej się wiję.
Dlatego te pisane na cześć twoją ody
cichych nie znają krain, gdzie słońce łzy pije.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

4

Mokrócvetéče rožce poezije
očitajo tó, kar se v prsih skriva.
Srce mi je postalo vrt in njiva,
kjer seje zdéj ljubezen elegije.

Njih sonce tí si. V oknu domačije,
ne da te najti, luč ti ljubezniva!
v gledišu, na sprehodih sreča kriva,
ne v krajih, kjer plesavk vrsta se vije.

Kolikokratov me po mesti žene
zagledat tebe želja; ne odkrije
se men' obraz lepote zaželene.

V samoti iz oči mi solza lije,
zatorej pesmi tebi v čast zložene
iz krajov niso, ki v njih sonce sije.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-04.asp

5

Cichych nie znają krain, gdzie słońce łzy pije,
gdzie spoglądasz wokoło ukochanym okiem,
gdzie wszystkie troski giną pod łaskawym wzrokiem,
gdzie każdy ból miłosny zapomnienie kryje.

Gdzie blask radości z twarzy promieniami bije,
gdzie cichnie walka, nikną rozterki głębokie,
gdzie się z pełnego serca pieśni rwą wysokie,
a słodka nic melodii z szczęścia się wywije.

Gdzie miłością jak rosą zroszone kropliście,
kiełkuje i wyrasta ziarno doskonałe,
jak tchnienie wiosny budzi na gałązkach liście,

nie tam się rodzą pieśni te na twoją chwałę,
bo nie znają, co wiosny upragnionej przyjście,
zefirów bo łagodnych nigdy nie zaznały.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

5

Iz krajov niso, ki v njih sonce sije,
kjer tvoje milo se oko ozira,
kjer vsa v pogledu tvojem skrb umira,
vseh bolečin se pozabljivost pije;

kjer se veselje po obrazi zlije,
kjer mine jeza notránjga prepira,
kjer petje 'z polnega srca izvira,
zbudé se v srcu sladke harmonije;

kjer poroseno od ljubezni čiste,
kalí, kar žlahtnega je, žene zale,
ko, ki budi dih pomladanski liste,

od tamkej niso pesmi tvoje hvale,
pomladi srečne, blagodarne tiste
cel čas so blagih sapic pogrešvále.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-05.asp

6

Zefirów bo łagodnych nigdy nie zaznały,
dla ciebie, ukochanej i dumnej dziewczyny,
i Muzom nie podały wdzięczności przyczyny,
by przywrócić do życia gasnącą ich chwałę.

Bo tego wśród słoweńskich dziewic się lękałem,
że mówiąc po niemiecku bez poczucia winy,
pieśniami, co z ojczystej rodzą się Krainy,
słoweńskimi pieśniami wzgardzicie zuchwałe.

Kameny nasze chylą opuszczone skronie,
smucą się zapomniane i osamotniałe,
Słoweńcy sławią Muzy tylko w obcej stronie,

kwiaty naszych poezyj rzadkością się stały,
jak kwiaty szczytów w śnieżnej drzemiących koronie,
echa ich odbijają nieprzebyte skały.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

6

Cel čas so blagih sapic pogrešvále,
od tebe, drage deklice prevzetne,
prinesle niso božicam prijetne,
ki bi bila jih oživela, hvale.

Bile so v strahu, de boš tí, de zale
Slovenke nemško govorít' umetne,
jih bote, ker s Parnasa so očetne
dežele, morebiti zaničvále.

Kaméne naše zapušene božce,
samice so pozabljene žalvále,
le tujke so častile Kranjcov množce.

Cvetlice naše poezije stale
do zdéj so vrh snežnikov redke rožce,
obdajale so utrjene jih skale.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-06.asp

7

Echa ich odbijają nieprzebyte skały,
jak niegdyś cudne dźwięki strun Orfeuszowi,
co porwały zachwytem lud Tracji surowej,
gdzie Haemos wysoki i Rodopy śmiałe.

Oby niebiosa łaskę taką nam zesłały,
by ruszyli się wreszcie Krainy synowie,
i Słoweńców dokoła nieruchawe mrowie,
by Orfeja ojczystej poezji nam dały.

Oby nam serca jego rozpaliło słowo
i uśmierzyło spory, którymi lud żyje,
oby naród słoweński zjednoczył na nowo!

Niechaj poezji słodycz wszelki spór zabije,
niech radość w górę biegnie z podniesioną głową,
wichura tam o szczyty śnieżnym skrzydłem bije.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

7

Obdajale so utrjene jih skale,
ko nekdaj Orfejovih strun glasove,
ki so jim ljudstva Tracije surove
krog Hema, Ródope bile se vdale.

De bi nebesa milost nam skazale!
otajat Kranja našega sinove,
njih in Slovencov vseh okrog rodove,
z domačmi pesmam' Orfeja poslale!

De bi nam sŕca vnel za čast dežele,
med nami potolažil razprtije,
in spet zedinil rod Slovenšne cele!

De b' od sladkôte njega poezije
potihnil ves prepir, bile vesele
viharjov jeznih mrzle domačije!

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-07.asp

8

Wichura tam o szczyty śnieżnym skrzydłem bije,
nasza ongiś ojczyzna, twoje, Samo, ziemie.
Lecz dawno zapomniało ciebie wnuków plemię,
a nad twoja mogiłą tylko wicher wyje.

Przez ojców stare spory lud w niewoli gnije,
jarzmo Pipina dźwiga naród i zhańbienie,
i tylko czasem krwawy bunt wstrząsa sumienie,
walczy Litowiec, Turek zaś grabi i tyje.

Przeminęły od dawna dni szczęścia i sławy,
a gdy wielkie do pieśni nie wzywają czyny,
umilkł też i poszyj naszych chór łaskawy.

Te są, których czas jeszcze nie powarzył zimny,
różyczki wśród Parnasu młodego murawy,
ale tylko mych westchnień i łez zdrój jedyny.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

8

Viharjov jeznih mrzle domačije
bile pokrajne naše so, kar, Samo!
tvoj duh je zginil, kar nad tvojo jamo
pozabljeno od vnukov veter brije.

Oblóžile očetov razprtije
s Pipínovim so jarmam sužno ramo
od tod samó krvavi punt poznamo,
boj Vitovca in ropanje Turčíje.

Minuli sreče so in slave časi,
ker vredne dela niso jih budile,
omólknili so pesem sladki glási.

Kar niso jih zatrle časov sile,
kar raste rož na mladem nam Parnasi,
izdíhljeji, solzé so jih redile.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-08.asp

9

Ale tylko mych westchnień i łez zdrój jedyny
posiał z Parnasu mego różyczki prawdziwe,
łzy przelane dla ciebie – łzy miłości tkliwej,
z miłości do ojczystej przelane doliny.

Ból piekący, że wielkiej Słoweńców rodziny
nie skłania ku macierzy przywiązanie żywe,
goryczą pełni serce, mroczy dni szczęśliwe,
że nie zaznam miłości miłej mej dziewczyny.

Więc zapragnąłem całą mocą mej tęsknoty,
aby z moim imieniem twoje wsławić imię
i pieśni dać ojczystej nieśmiertelne wzloty,

więc zapragnąłem budzić Słoweńców w Krainie,
aby znowu powrócił czas wolności złoty,
jeszcze kazał im rosnąć, chociaż w łez dolinie.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

9

Izdíhljeji, solzé so jih redile
s Parnasa mojga rožice pričjoče:
solzé 'z ljubezni so do tebe vroče,
iz domovinske so ljubezni lile.

Skeleče misli, de Slovenec mile
ne ljubi matere, vanj upajoče,
de tebe zame vneti ni mogoče,
z bridkostjo so srcé mi napolnile.

Željé rodile so prehrepeneče,
de s tvojim moje bi ime slovelo,
domače pesmi milo se glaseče;

željé, de zbudil bi Slovenšno célo,
de bi vrnili k nam se časi sreče,
jim moč so dale rasti neveselo.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-09.asp

10

Jeszcze kazał im rosnąć, chociaż w łez dolinie,
jak wczesny kwiat wyrasta odwilżą zwiedziony,
gdy młode słońce w lutym sieje promień płony
i zdaje się, że radę dało srogiej zimie.

Ale schyli kwiat główkę i listeczki zwinie,
gdy nagle wiatr zawieje od północnej strony
i rozsypie naokół lodowate szrony,
i na pola i góry bielą śniegu spłynie.

Tak świeciło mi słońce twej, miła, piękności
i piłem słodycz spojrzeń jedynej dziewczyny.
Lecz gdy wykiełkowały pędy mej miłości,

zwiodło je słońce wczesne, mróz powarzył siny,
wiatr nad nimi się pastwił i szarpał je w złości,
utrudziły je groźne burze i lawiny.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

10

Jim moč so dale rasti neveselo,
ko zgodnja roža raste zapeljana
od mladga sonca kopnega svečána,
ak nékej dni se smeja ji veselo;

al nagne žalostno glavíco velo,
megla k' od burje prileti prignana,
in pade iz nebes strupena slana,
pokrije sneg goré in pólje célo.

Sijalo sonce je podobe zale,
pogleda tvojga pil sem žarke mile,
ljubezni so cvetlice kal pognale.

Nad žarki sonca so se té zmotile,
na mrazu zapušene so ostale,
ur temnih so zatirale jih sile.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-10.asp

11

Utrudziły je groźne burze i lawiny,
przez wszystkie dni poety, co w tych pieśniach płacze.
Wszystkie go bóle gniotły, wstręty i rozpacze,
i Erynie szarpały, choć sam był bez winy.

Wszedł do świątyni Diany Orestes tułaczem,
a tam spokój odzyskał i zapomniał czyny,
tak, gdyby mnie objęły ręce mej dziewczyny,
wnet by serce stęsknione zabiło inaczej

Ale marzenia znikły, strzępy wiatr zabiera,
nadzieja błysła tylko i już w chmurach ginie,
lecz potem jeszcze ciemniej noc się rozpościera.

Odtąd już nieprzerwanie strumień łez mych płynie,
radosne niegdyś pieśni jakże smutne teraz,
latorośle ich blade przechodzień ominie.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

11

Ur temnih so zatirale jih sile
vse pevca dni, ki té ti pesmi poje;
obup, življenja gnus, začela boje,
Erinje vse so se ga polastile.

Ko v veži je Orest Diane mile
zadóbil spet bil zdravje duše svoje,
tak bi bile se od ljubezni tvoje
vmirile prsi, lica se zjasnile.

Zbežale so te sanje krátkočasne,
bilo blisk nagel upanje je célo,
ki lé temnejši noč stori, ko ugasne.

Od tud ni več srce bilo veselo;
kako bile bi poezije jasne!
Lej, torej je bledó njih cvetje velo!

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-11.asp

12

Latorośle ich blade przechodzień ominie,
tak są drobne i słabe, ledwie że rozwite.
Tak samo w zaniedbanej skalistej ruinie
smutne rosną kwiatuszki pośród zielsk ukryte.

Pokarm im grabią pokrzyw gąszcze jadowite
i głuszą chwasty dzikie w kamiennej szczelinie,
lecz wnet się kwiat radośnie i bujnie rozwinie,
gdy go w ogród przeniosą dłonie pracowite.

Tak, by w bliskości serca mojego królowej,
blisko ciebie, ich słońca, poszyj rośliny
rosły i otwierały kwiaty lazurowe,

jeśli chcesz, by okryły radosne doliny,
by wesoło ku niebu podnosiły głowy,
jasny poślij im promień serdecznej nowiny.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

12

Lej! torej je bledó njih cvetje velo,
in redke so, in slabe, nebogljene,
v zidéh tak podrtije zapušene
rastejo včasih rože neveselo,

ki jim kropív krdelo rejo vzelo,
in kar nežlahtnih zéliš kal tam žene;
al, ak v gredice vrta jih zelene
kdo presadí, cvetejo koj veselo.

Tak blizo mojga bi srca kraljice,
bi blizo tebe, sonca njih dobile
moč kviško rasti poezij cvetlice;

ak hočeš, de bi zaljši cvet rodile,
veselo véle vzdignile glavíce,
jim iz oči tí pošlji žarke mile.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-12.asp

13

Jasny poślij im promień serdecznej nowiny,
pozwól chłonąć z twej twarzy światło promieniste.
Tylko przed nią królestwo mroku pierzcha mgliste,
tylko jej są posłuszne mrocznych sił dziedziny.

Kajdany mąk opadną, uciszą się drwiny,
żelastwo trosk osunie się z serca ze zgrzytem.
Twoje łagodne oczy, twoje oczy czyste
zagoją wszystkie rany i blizn koleiny.

Znów pochmurna twarz moja światłem zajaśnieje,
znów poezyja moja w radość się rozwinie,
znów serce szczęścia swego poczuje nadzieję

i radość niespodziana w duszę moją spłynie,
i żywiej serce w piersi szczęśliwej zabije,
a nowe kwiaty pieśni zakwitną w Krainie.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

13

Jim iz oči tí pošlji žarke mile,
mi gledati daj lic svetlobo zorno!
Le nji teme kraljestvo je pokorno,
samó njo bógajo viharjov sile.

Skrbi verige bodo odstopile,
odpadlo bo železje njih okorno,
s preblago tvojo pomočjo podporno,
vse njih se rane bodo zacelile.

Zjasnilo se mi bo spet mračno lice,
spet upanje bo v srci zelenelo,
in ustam dalo sladke govorice;

na novo bo srce spet oživelo,
v njem rastle jasnih poezij cvetlice,
in gnale bodo nov cvet bolj veselo.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-13.asp

14

A nowe kwiaty pieśni zakwitną w Krainie,
jak róże, kiedy miną zimnych burz porywy,
i wiosna nowe swoje rozprzestrzeni dziwy,
i w białym kwieciu sady, w kwieciu strumień płynie.

Pszczoła ku słońcu ul swój opuszcza po zimie
i pasterz z trzodą wita świt niefrasobliwy.
W krzewinach słowik szary znów śpiewa szczęśliwy,
w całej przyrodzie radość panuje jedynie.

O, wiem, że nie SA godne pieśni szczęścia tego,
że może cię te moje znużą poezyje,
serce moje przed tobą drży z lęku wielkiego.

Niech choć pieśń moja w blasku twojej łaski żyje,
a z niej łagodząc bóle serca zranionego –
poeta twój Słoweńcom nowy wieniec wije.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

14

In gnale bodo nov cvet bolj veselo
ko rože, kádar mine zima huda,
in spet pomlad razklada svoje čuda,
razsipa po drevesih cvetje belo.

In toplo sonce vabi ven čebelo,
pastir rumene zarje ne zamúda,
v grmovji slavček poje spet brez truda,
veselje preleti naturo célo.

O vem, de niso vredne take sreče,
od straha, de nadležne poezije
bi ne bile ti, mi srce trepeče.

Naj pesmi milost tvoja saj obsije,
ki 'z njih, hladiti rane si skeleče,
poet tvoj nov Slovencam venec vije.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/76_sonetni_venec-14.asp

Finał

Poeta twój Słoweńcom nowy wieniec wije.
Ranionej duszy pamięć i twoja wraz chwałę,
imię twe głosić będą, dzieje serca całe,
mokre od łez różyczki – moje poezyje.

Cichych nie znają krain, gdzie słońce łzy pije,
zefirów bo łagodnych nigdy nie zaznały.
Echa ich odbijają nieprzebyte skały,
wichura tam o szczyty śnieżnym skrzydłem bije.

Ale tylko mych westchnień i łez zdrój jedyny
jeszcze kazał im rosnąć, chociaż w łez dolinie.
Utrudziły je groźne burze i lawiny.

Latorośle ich blade przechodzień ominie.
Jasny poślij im promień serdecznej nowiny,
a nowe kwiaty pieśni zakwitną w Krainie.

Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.

Magistrale

Poet tvoj nov Slovencam venec vije,
Ran mojih bo spomin in tvoje hvale,
Iz sŕca svoje so kalí pognale
Mokrócvetéče rož'ce poezije.

Iz krajov niso, ki v njih sonce sije;
Cel čas so blagih sapic pogrešvále,
Obdajale so utrjene jih skale,
Viharjov jeznih mrzle domačije.

Izdíhljeji, solzé so jih redile,
Jim moč so dale rasti neveselo,
Ur temnih so zatirale jih sile.

Lej! torej je bledó njih cvetje velo,
Jim iz oči tí pošlji žarke mile,
In gnale bodo nov cvet bolj veselo.

Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/77_magistrale.asp