Kupido i ty, łask lubych szafarka,
już mnie nie zwiedzie czarów waszych siła,
nie będę w pieśni, co by was sławiła,
płakał do śmierci jak biedny Petrarka.
Dość długą życia nić przędzie mi Parka,
wena parnaska nic mi nie ziściła,
miłością żadna z dziew mnie nie darzyła,
już waszych żartów przebrała się miarka.
Z obietnic wszystkie w kpiny się zmieniały,
dość mam, niewdzięczni, służby niewolnika.
Przez resztę dni, co jeszcze mi zostały,
talar przełożę nad honor prawnika,
by z przyjaciółmi opróżniać kielichy;
niech w tęgim winie troska moja znika!
Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.
Kupído! tí in tvoja lepa starka,
ne bóta dalje me za nos vodila;
ne bom pel vajne hvale brez plačila
do konca dni, ko siromak Petrarka.
Dovolj je let mi že napredla Parka;
kogá mi je prinesla pevska žila?
Nobena me še ni deklet ljubila,
kadil ne bom več vaju brez preudarka.
Obeti vajni so le prazne šale;
sit, nehvaležnika! sem vajne tlake;
té leta, ki so meni še ostale,
cel dan iz pravd koval bom rumenjake,
zvečer s prijatlji praznil bom bokale,
preganjal z vinam bom skrbi oblake.
O naszych ojców znakomitych czynach,
które zapadły w dawnych dziejów toni,
jak przed Augustem Metulum się broni
lub o Lublanie godnej być w wawrzynach,
jak pod Sisakiem nad Kolpą Turczyna
z ziem naszych hufiec Kraińców precz goni
i od zagłady wiarę swoją chroni –
nasi Homerzy opieją to w rymach.
Nie wygram bitew na mej lutni krwawych,
me struny jeno dźwięk Krainek znają
i sławę twoją głoszą, swawolnico!
Jęk jest wspomnieniem mych niedoli łzawych,
nieszczęsny każdy, którego trafiają
groty z niebieskich oczu, okrutnico!
Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.
Očetov naših imenitne dela,
kar jih nekdanjih časov zgodba hrani:
kako Metúlum se Avgustu brani,
kaj je do zdéj Ljubljana doživela;
kak vere bramba je bila dežela,
kako pri Sisku Kolpe so pijani
omagali pred Kranjci Otománi,
vam bo Homerov naših pesem pela.
Preslabe peti boje vam sloveče,
pojó Kranjíc lepoto moje strune,
in tvojo čast, neusmiljena devica!
Pojó ljubezni moje vam nesreče,
kakóvi revež je, ki ga presune
'z oči nebeških vržena pušíca.
Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/70_ocetov_nasih.asp
Tak jak żeglarza oko tęsknie czeka,
aż niebo cudne rozjaśnią Bliźnięta,
gdy wicher toczy przepastne odmęta,
i łamie fale, grom bije z daleka –
czemu, gdy gwiazd się odemknie powieka,
Eol porywy dzikie zaraz pęta
i w lazur wód wstępuje cisza święta,
wichrów szaleństwo w spokój się obleka? –
tak, luba moja, gwiazd twych oczekuję,
wyglądam ciebie przez gorzką tęsknotę,
by ujrzeć wreszcie oczy gorejące;
a kiedy obłok coś podstępnie knuje,
ty go rozpraszasz i tłumiąc zgryzotę
dajesz mym wiosłom pogodę i słońce.
Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.
Tak kakor hrepení oko čolnarja
zagledat vajni zvezdi, Dioskuri!
kadar razgraja piš ob hudi uri,
ko se tepó valovi, grom udarja -
zakaj, ak vajnih zvezd zasije zarja,
vetrovam Eol kój zaklene duri,
po morji, po razjasnjenem azuri
kraljuje mir, potihne šum viharja -
tak, draga deklica! zvezd tvojih čakam,
takó in bolj še čakam hrepeneče,
oči zagledat tvojih svítle žarke;
zakaj, ak tí rekó bežát oblakam,
ak še takó vihari jeza sreče,
nebo se kój zvedri krog moje barke.
Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/72_oko_colnarja.asp
Upływał rok wśród pogód i zamieci,
gdy z Betlejemu nadeszła nowina,
że noc się kończy i rok się zaczyna
dwakroć dziewięćset trzydziesty i trzeci.
Był Wielki Tydzień: sobotę się święci,
grób odwiedzając Człowieczego Syna:
w twoich, Lublano, bywałem świątyniach,
a potem Trnowo w mym wspomnieniu świeci.
Trnowo, tyś dla mnie nieszczęsnym imieniem,
początkiem mojej okrutnej niedoli,
co z dwojga oczu wytrysła płomieniem.
Kiedyś stanęła w świateł aureoli,
serce me takim rozgorzało skrzeniem,
iż nic mnie z tego ognia nie wyzwoli.
Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.
Je od veselga časa teklo leto,
kar v Betlehemu angelcov hozana
je oznanila, de je noč končana,
dvakrat devetsto triintrideseto.
Bil velki teden je; v saboto sveto,
ko vabi môlit božji grob kristjana,
po cerkvah tvojih hodil sem, Ljubljana!
v Trnovo, tje sem uro šel deséto.
Trnovo! kraj nesrečnega imena;
tam meni je gorje bilo rojeno
od dveh očetov čistega plamena.
Ko je stopila v cerkev razsvetljeno,
v srce mi padla iskra je ognjena,
ki ugásnit se ne da z močjo nobeno.
Vir: http://www.preseren.net/slo/3_poezije/75_veselega_casa.asp
Nad kulą słońca świeci słońc gromada
po ścieżkach jasnych nieba rozproszona;
ziemia, przez słońce-kochanka zdradzona,
spoziera nocą na nie taka rada.
A gdy rozbłyśnie złotem chmura blada
i różem świtu wstanie zapłoniona,
ziemia miłością dyszy urzeczona
i więcej drgnienia świateł ich nie bada.
Ile gwiazd w niebie, tyle dziew z Lublanie,
z czułością patrzę na was, panny lube,
kwiatom podobne, miasta mego chlubę –
lecz żadna z was kochanką nie zostanie,
bo jedna w jasyr serce me już wzięła
i czarem swym na zawsze owładnęła.
Źródło: Piechal Marian, Antologia poezji słoweńskiej, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo, Wrocław 1973.
Vrh sonca sije soncov cela čéda
po néba svítlih potih razkropljena;
od sonca, ljubga svojga, zapušena
jih zemlja celo noč z veseljam gleda:
ko se zlatí oblakov truma bleda,
nazaj pripelje zarja ga rumena,
tak zemlja je v ljubezni vsa zgubljena,
de vanje ne obrne več pogléda.
Kar zvezd nebo deklet ima Ljubljana;
rad ogledujem vas cvetéčolíčne,
ljubljanske, ljubeznive gospodične!
Al dragi taka moč je čezme dana,
de pričo nje sem slep za vse device,
zamaknjen v mil' obraz srca kraljice.