Miha Mazzini: Król dudniących duchów (fragment)

Na każdy możliwy sposób chciałem wrócić na parkiet do wuja Vinka, dlatego chwyciłem się zwykłej metody. Skoncentrowałem się na dużym obrazie towarzysza Tity, który wisiał nad tablicą i powoli zacząłem wyłączać otoczenie.
Nauczyciel chodził w tę i z powrotem po przejściu między ławkami i mówił coś o mikroskopach i szkiełkach obiektywu. Tito z podniesioną nogą… wuj Vinko… gramofon… Nie zagłębiłem się jeszcze wystarczająco, kiedy znów przede mną coś trzasnęło. Tym razem talerz, a na nim pokrojone na kawałki surowe mięso. Z przerażeniem spojrzałem w górę, czy nauczyciel już się oddalił. Jednemu z pilnych kolegów z pierwszego rzędu mikroskop podejrzanie zaskrzypiał w ręku i nauczyciel spieszył zapobiec katastrofie.
Towarzysz Tito… niedźwiedź… kotlet… bankiet…
„EGON VITTORI!”
Tak się wzdrygnąłem, że talerz aż zastukotał. Nauczyciel wpatrywał się we mnie.
„Gdzie jest mięso?”
Spojrzałem na porcelanę i lekko ją dotknąłem opuszkiem lewego palca wskazującego, żeby zatrzymać wstrząs.
„GDZIE JEST MIĘSO?”
W klasie panowała całkowita cisza. Wszyscy wpatrywali się we mnie.
„Zjadłem je.”
„Co?”
Słyszałem zasysanie powietrza z pomieszczenia – wiele płuc potrzebowało go w dużych ilościach, czym prędzej, aby mogły wybuchnąć śmiechem.
„Byłem głodny” – dodałem usprawiedliwiająco.
Śmiech w końcu nadszedł. Odbijał się od ścian i szkiełka obiektywu podskakiwały. Tylko dwie osoby zachowały powagę. Nauczyciel, co do którego miałem wrażenie, że powstrzymało go moje wyjaśnienie, i Maja. Ukradkiem na nią spoglądałem i nie mogłem znieść widoku jej smutnych oczu. Lepiej było znów poświęcić się towarzyszowi Ticie.

Tłumaczenie: Tomasz Łukaszewicz

Miha Mazzini: Kralj ropotajočih duhov

Na vsak način sem se hotel vrniti na plesišče k stricu Vinku, zato sem se polotil običajnega načina. Osredotočil sem se na veliko sliko tovariša Tita, ki je visela nad tablo in počasi pričel izkapljati okolico.
Učitelj je hodil gor in dol po prehodu med klopmi in govoril nekaj o mikroskopih in objektnih steklenicah. Tito z dvignjeno nogo ... stric Vinko ... gramofon ... Nisem se še umaknil zadosti globoko, ko je spet treščilo predme. Tokrat krožnik in na njem na rezine narezano surovo meso. Strahoma sem pogledal navzgor, a je učitelj že stekel proč. Enemu od pridnih sošolcev iz prve vrste je mikroskop sumljivo zaškripal pod prsti in hitel je prepričit nezgodo.
Tovariš Tito ... medved ... pečenka ... banket ...
»EGON VITTORI!«
Tako sem trznil, da je krožnik kar zaropotal. Učitelj je strmel vame.
»Kje je meso?«
Pogledal sem porcelan in se ga rahlo dotaknil z blaznico levega kazalca, da sem ustavil tresenje.
»KJE JE MESO?«
Tišina v razredu je bila popolna. Vsi so strmeli vame.
»Pojedel sem ga.«
»Kaj?«
Slišal sem sesanje zraka iz prostora – mnogo pljuč ga je potrebovalo velikie količine, čim hitreje, da lahko bušnejo v smeh.
»Bil sem lačen,« sem dodal v opravičilo.
Smeh je vseeno prišel. Odmeval je od zidov in objektna stekelca so poskakovala. Samo dva sta ostala resna. Učitelj, za katerega sem imel občutek, da ga je zaustavilo moje pojasnilo, in Maja. Kradoma sem jo pogledal in nisem mogel zdržati njenih žalostnih oči. Raje sem se spet posvetil tovarišu Titu.

Kralj ropotajočih duhov, Miha Mazzini, Študentska založba, Ljubljana 2008, s. 39-40.