Krótkie spięcie
1.
Leżeliśmy oboje w łóżku
i wpatrywaliśmy się w powietrze…
Ja spałem i śniłem,
ciebie
nie było obok.
Krótkie spięcie
2.
Przyleciały, nie wiem skąd,
i z sobą przyniosły
twój zapach.
Odleciały nie wiadomo dokąd
i z sobą zabrały
nasz zapach.
Egzystencja Czarnego Podróżnika
7.
Czarny Podróżnik także w trajtku jest czarny.
Za dnia czarny tak, że wszyscy się go boją.
Nocą czarny tak, że na nim siadają.
Zahipnotyzowany neonowymi napisami,
natrętnymi spojrzeniami, obcymi tyłkami
jutro pójdzie po nowe ubrania.
Czarny Podróżnik
Z kolorowym ubiorem nadal pozostaje czarny,
nowe domy towarowe są o dzień starsze,
a w nich zakurzone kiczowate szmaty.
Woda – dziegieć
2.
Kto był dzieckiem, ty czy ty?
Wchodziliśmy przez drzwi
i drzwi poprzez nas. Każdy
krok był cięższy, płuca
pełne siana i świętego dymu.
Wtedy jeszcze stały ogrodzenia,
oddzielały świnie, konie i byki.
Mech odnalazł swój sens
tylko przy Jezusowym żłóbku.
Świerki odnalazły swój sens
tylko nad ścianami spichlerzy i domów.
Kto był dzieckiem, ja czy ty,
gdy mnie chwyciłeś za dłonie
i powiedziałeś, że świerki i mech mówią?
Kowalska piwnica
4.
Nikt nie widzi ciałek; posolone pocą się wysoko.
Nie podnoś wzroku, gdy chodzisz bojaźliwie dookoła.
Nie są warci spojrzeń. Jeśli podniesiesz ciężki łeb,
zwężą się źrenice, wzrok będzie rozmyty.
Będziesz patrzył i patrzył, kawałków mięsa nie zobaczysz.
Upadniesz, zlepisz się z podłogą – będziesz ziemią.
Będziesz ziemią bezbarwnej trawy; nie obrodzisz,
będziesz długo umierał.
Dopóki kamienie nie pożrą ludzi lub bluszcz
nie zmieli kamienia, będziesz umierał.
Zupełnie sam, czarny i zrogo-waciały.
Te krwawe
6.
Jeszcze jeden kosz słomy,
żeby zetrzeć ślady
śluzowatej macicy na barce.
Za cztery godziny pierwsze karmienie.
Za dwa lata egzekucja;
Subwencje będą wyższe –
24 miesiące są granicą krytyczną.
Woń spalenizny
3.
Staruszka ma na łańcuchu zawieszony klucz,
miedziany opada jej między pełne piersi
To jest klucz, który otwiera
pokoje pokojów i w nich szafy szaf,
w szafach szaf półki półek,
na półkach półek szuflady szuflad,
w szufladach szuflad ukryte szuflady,
w ukrytych szufladach zakamarki zakamarków,
w zakamarkach zakamarków przegródki przegródek,
w przegródkach przegródek woreczki woreczków
i w woreczkach woreczków odważnie istnieje nic.
Woń spalenizny
7.
Dzień zero nie zna kształtów,
obcy mu jest dotyk, i jest tylko
poszerzającym płaszczem – wypełnieniem przestrzeni.
Tak się wyciąga i staje
Coraz rzadszy, jego krawędzie
w bezczasie coraz ostrzejsze.
Stół zmyje; srebrnej zastawy
się dotknie, gdzie część staruszki na stole leży,
przemieni ją w skorupę – trzaśnie o drogę;
na końcu zostanie za stołem objęty
w pokoju tylko jeszcze jeden kruchy przedmiot.
Źródło: Gašper Bivšek "Skorjevec" Beletrina, Ljubljana 2007.
Przekład: Katarzyna Szproch
Kratek stik
1.
Ležala sva na postelji
in gledala v zrak…
Jaz sem spal in sanjal,
tebe
ni bilo zraven.
Kratek stik
2.
Priletele so, ne vem od kod,
in s sabo prinesle
tvoj vonj.
Odletele so neznano kam
in s sabo odnesle
najin vonj.
Bivanje Črnega Potnika
7.
Črni Potnik je tudi na troli črn.
Podnevi črn, da se ga vsi bojijo.
Ponoči črn, da se na njega usedejo.
Hipnotiziran od neonskih napisov,
nadležnih pogledov in tujih riti
bo jutri odšel po nova oblačila.
Črni Potnik
z barvno obleko še vedno ostaja črn,
nove veleblagovnice so dan starejše,
kičaste cunje v njih zaprašene.
Katran-voda
2.
Kdo je bil otrok, ti ali ti?
Vstopala sva skozi vrata
in vrata skozi naju. Vsak
korak je bil težji, pljuča
polna sena in svetega dima.
Takrat so še stali plotovi,
ločevali svinje in konje in bike.
Mah je našel svoj pomen
le ob božičnih jaslicah.
Smreke so našle svoj pomen
le nad zidovi kašč in hiš.
Kdo je bil otrok, jaz ali ti,
ko si me prijel za dlani
in rekel, da smreka in mah govori?
Kovaška klet
4.
Nihče ne vidi telesc; posoljena se potijo visoko.
Ne dviguj pogleda, ko hodiš klečeplazno okrog.
Niso vredni pogledov. Ko boš dvignil težko bučo,
se bodo skrčile zenice, zrkla bodo zvodenela.
Gledal boš in gledal, kosov mesa ne boš videl.
Zgrudil se boš, se zlepil s tlemi – boš zemlja.
Boš zemlja brezbarvne trave; ne boš obrodil,
umiral boš dolgo.
Dokler kamni ne požrejo ljudi ali bršljan
ne zmelje kamna, bo umiral.
Čisto sam, črn in rože-vinast.
Ta krvave
6.
Še en koš slame,
da obrišem sledi
sluzaste maternice v barki.
Čez štiri ure prvo dojenje.
Čez dve leti eksekucija;
subvencije bodo višje –
24 mececev je kritična meja.
Vonj po prežganki
3.
Starka ima na zajli obešen ključ,
medeninast ji pada med polne prsi.
To je ključ, ki odklepa
sobe sob in v njih omare omar,
v omarah omar police polic,
na policah polic predale predalov,
v predalih predalov skrivne predale,
v skrovnih predalih špranje špranj,
v špranjah špranj prekate prekatov,
v prekatih prekatov mešičke mešičkov
in v mešičkih mešičkov strumno biva nič.
Vonj po prežganki
7.
Ničelni dan ne pozna oblik,
tuj mu je dotik, in je samo
razširjajoči plašč – polnilo prostora.
Tako se steguje in postaja
vedno redkejši, njegovi robovi
v brezčasnosti vedno ostrejši.
Mizo poplakne; se srebrnega pribora
dotakne, ki del starke na mizi leži,
jo spremeni v črepinje – treskne ob pot;
na koncu ostane za mizo objet
v sobi le še en krhek objekt.
Vir: Gašper Bivšek "Skorjevec" Beletrina, Ljubljana 2007.