Esad Babačić: z tomu Kanapa

Długi wiersz

W dzień Nowego Roku
poszedłem do Merkatora.
W tym czasie gdy moja
osoba bezlitośnie
napełniała koszyk,
moje ego zajmowało się
pytaniem,
niegodnym poety mojego
pokroju. Dlaczego moje wiersze
są coraz krótsze, a kolejki przy
kasach coraz dłuższe?
I ponieważ oczywiście nie znalazło
odpowiedzi, wróciło
do osoby pchającej koszyk.
Ona zaś wyznała:
czasami nie mam innego zajęcia
i wspominam Kaliningrad,
wspominam ludzi,
którzy są za dobrzy i za weseli,
żeby mogli rozmyślać tak
egoistycznie, jak to robisz ty,
w trakcie kupowania jedzenia
na Nowy Rok. Potem się schowała,
jak to czyni zawsze, kiedy
jest szczera, a ja zostałem
sam ze swoim koszykiem i
pytałem się, dlaczego kolejka jest
coraz krótsza, a wiersz taki długi.

Esad Babačić: iz zbirke Divan

Dolga pesem

Na novega leta dan
sem šel v Merkator.
Medtem ko je moja
podoba neusmiljeno
polnila košaro,
se je moj ego ukvarjal
z vprašanjem,
nevrednim pesnika mojega
kova. Zakaj so moje pesmi
vse krajše in vrste pri
blagajnah vse daljše?
In ker seveda ni našel
odgovora, se je vrnil
podobi, ki je porivala košaro.
Ta je priznala:
včasih nimam drugega dela
in se spominjam Kaliningrada,
spominjam se ljudi,
ki so preveč dobri in veseli,
da bi lahko razmišljali tako
egoistično, kot to počneš ti,
med nakupovanjem hrane
za novo leto. Nakar se je skrila,
kot to naredi vedno, kadar
je iskrena, jaz pa sem ostal
sam s svojo košaro in se
spraševal, zakaj je vrsta vse
krajša, ta pesem pa tako dolga.

Fatima i poeta

Droga na Zachód była uciążliwa.
Do Poczdamu przyjechała z Frankfurtu;
mówili, że nie ma dla niej pracy,
ona szukała czegokolwiek.
Wtedy jej gorzko wyznali,
że WC na stacji kolejowej
jest jedyną możliwością.
Nic to, dajcie mi ten klozet,
a ja tam zrobię taki porządek, że
każdy będzie chciał do niego.
Minęło dwadzieścia lat od wtedy,
gdy przyszedł do niej poeta z LJ.
Wieczorem dzwoniła do przyjaciółki
do Frankfurtu i mówiła:
był dziś u mnie ten
nasz poeta ze Słowenii.
I co powieeeeedział?
Nic! Wysrał się i zapłacił.

Fatima in pesnik

Pot na Zahod je bila težavna.
V Potsdam je prišla iz Frankfurta;
dejali so ji, da zanjo ni službe,
ona je iskala karkoli.
Pa so ji grenko priznali,
da je WC na železniški postaji
edina priložnost.
Ništa, dajte mi taj klozet,
a ja ču da ga sredim da če
svako htjetu njega.
Minilo je dvajset let od takrat,
ko je prišel k njej pesnik iz LJ.
Zvečer je klicala prijateljico
v Frankfurt in ji dejala:
bio je danas kod mene onaj
naš pjesnik iz Slovenije.
I šta je kazooooo?
Ništa! Usro se i platio.

***

Kiedy deszcz mnie rozwesela,
wtedy myślę o tobie.
Jesteś pułapką,
w którą z chęcią daję się złapać.

***

Kadar me dež razveseli,
takrat pomislim nate.
Past si,
v katero se rad ujamem.

***

Kto pierwszy zwątpi,
ten wygrywa.
To też jest miłość.

***

Kdor prvi podvomi,
ta zmaga.
Tudi to je ljubezen.

Otwieranie

Niebo jest pijane od cieni
ulatujących dusz.
Wymęczone konie
krążą między kroplami krwi,
ręce i dłonie,
zwrócone do góry,
tęsknią za deszczem.

Odpiranje

Nebo je pijano od senc
pobeglih duš.
Znojni konji
krilijo med kapjami krvi,
roke z dlanmi,
obrnjenimi navzgor,
hlepijo po dežju.

Pierwszy listopada

Pierwszy listopada,
dzień, kiedy się dowiadujesz,
że bliskość
to najbardziej niezawodna
przepaść.

Pierwszy listopada,
kiedy strach zbliża
nas jeszcze bardziej,
kiedy zamykasz wszystkie okna
i czekasz,
czekasz,
aż minie.

Pierwszy listopada,
kiedy deszcz nie jest deszczem,
kiedy ulica cię zmyje,
jeszcze zanim
na niej staniesz.

Pierwszy listopada,
kiedy brzozy są,
kiedy brzozy są
czarne.

Ale pierdolić
takie święto,
że musisz umrzeć,
aby móc świętować.

Prvi november

Prvi november,
dan, ko spoznaš,
da je bližina
najbolj zanesljiv
prepad.

Prvi november,
ko naju strah
še bolj zbliža,
ko zapreš vsa okna
in čakaš,
čakaš,
da mine.

Prvi november,
ko dež ni dež,
ko te cesta spere,
še preden
stopiš na njo.

Prvi november,
ko so breze,
ko so breze
črne.

Ampak jebeš
takšen praznik,
ko moraš umreti,
da ga lahko praznuješ.

Spokój

Ten przeklęty spokój.
Z nieba spadają róże,
ciężkie białe róże,
zamiast deszczu.
Nikt ich nie zerwał,
z nieba, które jest ziemią.

Kto zapomni naładować
baterie swojego telefonu
komórkowego,
ten może umrzeć,
tak sobie,
z czystego spokoju.

Mir

Ta prekleti mir.
Z neba padajo rože,
težke bele rože,
namesto dežja.
Nihče jih ni utrgal,
z neba, ki je zemlja.

Kdor pozabi napolniti
baterije svojega mobilnega
telefona,
ta lahko umre,
kar tako,
iz čistega miru.

Sylvia

Oddanie jest śmiertelne,
jego opowieści martwe.

Sylvia

Vdanost je smrtna,
njene priče mrtve.

***

Wszechwiedza ma skrzydła,
sklejone woskiem
zbliżającego się upadku.

***

Vsevednost ima krila,
sprijeta v smolo
bližajočega se propada.

Słoń

Tylko śmierć
jest cięższa
od twojej
niezgrabności.

Slon

Samo smrt
je težja
od tvoje
nerodnosti.

Ręce

Najciężej jest bić się
bez walki,
bez flag,
bez łodzi,
otwarcie,
bez morza,
z mrozem,
bez lodu,
z wiatrem,
bez żagla.
Najciężej jest bić się
z samym sobą,
w pokoju,
który nie istnieje,
w państwie
bez twarzy,
w drewnie
bez gwoździ,
w koronie
bez króla,
w bogu
bez soku
w znoju
bez krwi,
w słońcu
bez promieni,
z rękami
niosącymi krzyż
bez ofiary

Roke

Najtežje je boriti se
brez boja,
brez zastav,
brez ladij,
na odprtem,
brez morja,
z mrazom,
brez ledu,
z vetrom,
brez jader.
Najtežje je boriti se
s samim seboj,
v sobi,
ki ne obstaja,
v državi
brez obraza,
v lesu
brez žebljev,
v kroni
brez kralja,
v bogu
brez soka,
v znoju
brez krvi,
v soncu
brez žarkov,
z rokami,
ki nosijo križ
brez žrtve.

Starzenie się

Ręka idzie tam,
chociaż już nią nie kierujesz,
chociaż nie jest ci wszystko jedno,
gdzie skończy,
chociaż kiedyś wiedziałeś,
gdzie będzie musiała skończyć.
Ręka się trzęsie,
chociaż nie ma strachu,
który uczyniłby ją bardziej szlachetną,
niż w rzeczywistości.
Starzenie się jest ciche,
tylko czasem zaskoczy
jakimś hałasem,
który wypędzasz z ćmami.
Bo w nim nie widzisz siebie:
nie, to nie jesteś ty,
to są tylko pozostałości
młodzieńczych cieni,
w których nie ma już serca,
pobieżnego uśmiechu,
którym władałeś ulicą
a ona tobą;
którym rozbijałeś bojaźń,
o którym teraz niechcący rozmyślasz,
jak o czymś ważnym.
Nie, to nie jest nic.
Nic to jest gaz,
gdy go rozniesie.
Prędzej czy później.
Ciebie rozniesie.
Masz nadzieję, że prędzej,
kiedy starość
zajmie miejsce,
które się jej należy.

Staranje

Roka gre tja,
čeprav je več ne usmerjaš,
čeprav ti ni več vseeno,
kje bo končala,
čeprav si včasih vedel,
kje bo morala končati.
Roka se trese,
čeprav ni strahu,
ki bi jo delal bolj plemenito,
kot v resnici je.
Staranje je tiho,
le včasih preseneti
s kakšnim hrupom,
ki ga spodiš z veščami.
Ker v njem ne vidiš sebe:
ne, to nisi ti,
to so samo ostanki
mladostnih senc,
v katerih ni več srca,
bežnega nasmeha,
s katerim si vladal ulici
in ona tebi;
s katerim si razbijal bojazen,
o kateri zdaj nehote razmišljaš
kot o nečem pomembnem,
Ne, to ni nič.
Nič je plin,
ki ga raznese.
Slej ali prej.
Razneslo te bo.
Upaš, da prej,
kot bo starost
zavzela mesto,
ki ji pripada.

Zapomnienie

Belgradzkie autobusy
nie zawracają na końcu.
Skurcz łaski
już dawno temu
ustąpił.
Nostalgia cuchnie.
Jeszcze bardziej boli mnie cynizm,
którego nie ma.
I wierność ojczyźnie,
którą odziedziczyłem.
Z trudem zawracam
przy Kalemegdanie.
Coraz mniej koszawy
mają na grzbiecie
belgradzkie autobusy.
Kompozycja
nigdy się nie rozmyje.
Żelazna pewność siebie
uciska podłoża i
łamie asfalt.
Pomiędzy jest śnieg,
lecący do nas.

Pozaba

Beograjski avtobusi
ne obračajo na končni.
Krč milosti
je že dolgo tega
popustil.
Nostalgija zaudarja.
Še bolj me boli cinizem, ki ga ni.
In zvestoba do domačije,
ki sem jo podedoval.
Težko obračam
pri Kalemegdanu.
Vse manj košave
imajo v hrbet
beograjski avtobusi.
Kompozicija
se nikdar ne razblini.
Jeklena samozavest
tišči k tlom in
lomi asfalt.
Vmes je sneg,
ki leti v naju.

Kanapa

Mógłby umrzeć,
mógłby powstać.
Wiedzieć to wszystko
i pozostać skromnym.

Divan

Lahko bi umrl,
lahko bi vstal.
Vse to vedeti
in ostati skromen.

***

Lije, przyjacielu.
Ze słońca,
z czarnych plam
miłości.

***

Lije, prijatelj.
Iz sonca,
iz črnih peg
ljubezni.

***

Ekstaza przypomina mi
dojrzałe dzieciństwo,
wiśnie,
nieśmiałość
jesienną.

***

Ekstaza me spominja
na zrelo otroštvo,
na češnje,
na plašnost
jesensko.

***

Jutro cię zapomnę,
nie dzisiaj.

***

Jutri te bom pozabila,
ne danes.

***

Zwykłe narzędzia
stworzyły
najwięcej
żołnierzy.

***

Preprosta orodja
naredijo
največ
vojakov.

Epitafium

Poezję można łatwo zranić,
ale tych, którzy ją tworzą,
już od dawna nie.

Źródło: Esad Babačić "Divan" Beletrina, Ljubljana 2006.

Przekład: Katarzyna Szproch

Epitaf

Poezija je ranljiva,
tisti, ki jo pišejo,
pač že dolgo ne.

Vir: Esad Babačić "Divan" Beletrina, Ljubljana 2006.